9 чэрвеня 2026, aўторак, 10:06
Падтрымайце
сайт
Сім сім,
Хартыя 97!
Рубрыкі

Жанна Літвіна: Афіцыйны Менск перакрэслівае ўсе спробы наладзіць дыялог з Еўропай

8

«Калі гэты рэгрэсіўны законапраект прымуць, тым самым афіцыйны Менск перакрэсліць усе спробы наладзіць дыялог з еўраструктурамі», — заявіла старшыня Беларускай асацыяцыі журналістаў Жанна Літвіна, камэнтуючы прыняцце “палай прадстаўнікоў” законапраекта «Аб СМІ» ў першым чытанні.

Каментары 8
0 +
ас, 10:37, 18.06

«Если этот регрессивный законопроект примут, тем самым официальный мИнск перечеркнет все попытки наладить диалог с европейскими структурами»

=== да афицыйны Минск ужо 12 гадоу перакрэсливае усе спробы дыялегу з усим сьветам акрамя масковии и што?
У эуропе, напэуна, працуе тольки адзиная стратэгия - лязгаць языками

Адказаць
0 +
sakura, 12:42, 18.06

Насчет оппозиционных партий, верное замечание - и где они с протестами в защиту свободы и независимости СМИ?

Адказаць
0 +
nik_k, 14:49, 18.06

Если этот регрессивный законопроект примут
+++++++++++++++++++++++++++++++
Kak deti....... Vi somnevaetes chto примут?

Адказаць
0 +
Krzystof, 15:23, 18.06

Pomoc dla Białorusi to fikcja

Krzysztof Łoziński :: Polska :: 5 czerwca 2008, 17:07
List do „Gazety Wyborczej"*
Po publikacjach GW, a także „Kontratekstów", o tym, że telewizja „Belsat" nadaje z satelity, którego niemal nikt na Białorusi nie odbiera i o tym, że radio "Racja" nadawało dotąd na falach, których niemal nikt nie słucha, pragniemy poinformować o zagrożeniu kolejnego programu pomocy informacyjnej dla Białorusi. Od dwóch lat nasza redakcja prowadziła program publikowania w dwutygodniku internetowym „Kontrateksty" artykułów i informacji tworzonych przez wolnych dziennikarzy z Białorusi w trzech wersjach językowych: rosyjskiej, polskiej i angielskiej. Jesteśmy jedyną polską gazetą internetową zamieszczającą w każdym numerze materiały o Białorusi i to w trzech językach. Z listów od Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy i przywódców białoruskiej opozycji wiemy, jak ważna jest dla nich ta działalność.

Otrzymywaliśmy na to dotacje, głównie z Fundacji Centrum Prasowe dla Krajów Europy Środkowej i Wschodniej. W styczniu tego roku, straciliśmy to źródło finansowania. Zagrożony został nie tylko program białoruski ale i istnienie naszego pisma. Wystąpiliśmy z apelem o pomoc do czytelników i dzięki ofiarności ludzi uzyskaliśmy ok. 5 tysięcy złotych. Przetrwamy jeszcze trochę, głównie dzięki darmowej pracy niemal całego zespołu redakcyjnego. Jak długo?

Nadal jednak zagrożony jest nasz program Białoruski, który działa tylko dlatego, że jeden człowiek, Radosław Januszewski, tłumaczy teksty z rosyjskiego na polski za darmo. Tłumaczeń na angielski już nie zamawiamy, nie ma też pieniędzy na honoraria dla Białorusinów. Liczba napływających tekstów maleje. Wystąpiliśmy o wsparcie do innych organizacji oraz o niewielki (40 tysięcy zł) grant w konkursie MSZ na program, który nazwaliśmy „Wolne słowo dla Białorusi". Niestety, nasz program „nie znalazł uznania" mimo listów polecających liderów białoruskich..

Tak więc, przy powszechnej obojętności „wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły".

Tymczasem z różnych źródeł płynące pieniądze na pomoc informacyjną dla Białorusi są chyba marnowane. W ogromnej części przeznaczane są na działania o wątpliwej przydatności, na których głównie „pożywiają się" polscy beneficjenci grantów. Za takie, po dwóch latach współpracy z białoruskimi dziennikarzami, uważamy na przykład zbyt liczne szkolenia dla nich w Polsce. To nie są dzikusy z buszu, tylko wykształceni ludzie. Nie potrzebują szkoleń, tylko możliwości publikowania także w portalach, które ludzie czytają, a nie na mikroskopijnych prywatnych stronach, których nie czyta nikt. Te portale muszą być na zagranicznych serwerach, by ich Łukaszenko nie zamknął. Potrzebują też honorariów, by mieli z czego żyć, teksty trzeba tłumaczyć, by informacje wychodziły poza barierę językową.

Pomoc informacyjna dla Białorusi ze strony Polski jest fikcją. Pieniądze są marnowane na nadawanie programu telewizyjnego w kosmos, programu radiowego do nikąd i na granty, które niczemu nie służą. Może warto, by o tych środkach przestały decydować osoby całkowicie niekompetentne. Może warto, by sprawą w końcu zainteresował się minister Radosław Sikorski.

Warszawa, dn. 22 maja 2008

Krzysztof Łoziński - redaktor naczelny „Kontratekstów"

* Do dziś, 6 czerwca 2008, list nie został opublikowany, dlatego publikujemy go sami.

Адказаць
0 +
SAR, 16:59, 18.06

Граждане, меня удивляет. что вы не удивляетесь. Не говорите, какой кошмар, какое издевательство над здравым смыслом.
Не идете массово на площадь, как чехи в Праге, когда власть попыталась подмять под себя телевидение.
Все - от комментаторов-пешеходов до партийцев и даже редакторов негосударственных газет в один голос говорят одно и то же - хуже уже не будет. Куда уж хуже, но будет. Пошли на площадь.

Адказаць
0 +
мася, 17:08, 18.06

А какой может быть диалог самопровозглашенным президентом? Легитимной власти в Беларуси нет!

Адказаць
0 +
nik_k, 17:39, 18.06

2SAR, 16:59, 18.06

Граждане, меня удивляет. что вы не удивляетесь.
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Udivliatsa v techenie let tak 40 ka, - priznak slaboumia.

Адказаць
0 +
Опп, 18:41, 18.06

Поскольку в Беларуси отсутствуют независимые СМИ, то протестовать особо некому, выйдут человек 20, так это смешно будет. В союзе у Жанны половина членов из гос сми, в наличии почти 1000 человек, слабо выйти? Не пойдут, не затем они туда вступали.

Адказаць
 
Напісаць каментар
E-mail не будзе апублікаваны